Przejdź do treści
Zamów Receptę

Poradnik pacjenta

Wszy: permetryna czy dimetykon, co działa na wszawicę i gnidy

Redakcja Zamów Receptę Weryfikowane pod kątem zgodności z prawem e-recepty

Potrzebujesz recepty? Teleporady są u nas czasowo niedostępne. Skontaktuj się ze swoją przychodnią POZ lub zadzwoń na Teleplatformę Pierwszego Kontaktu: 800 137 200 (bezpłatnie, całą dobę).

Przy wszawicy głowowej pierwszym wyborem jest dziś dimetykon, a nie permetryna, i decyduje o tym oporność. Badania z randomizacją sprzed trzech dekad pokazywały skuteczność pyretroidów, w tym permetryny, na poziomie 96 do 100 proc., a w nowszych badaniach odsetek wyleczeń spadał nawet do 25 proc. Dimetykon nie jest insektycydem: to olej silikonowy, który wypełnia tchawki wszy i odcina im dopływ tlenu, więc wesz nie ma na co uodpornić przemiany materii. W Polsce oba rodzaje preparatów na wszy kupisz bez recepty, a kuracja wymaga powtórzenia po 7 do 10 dniach, bo żaden preparat nie niszczy pewnie jaj.

Rodzic, który dostaje w piątek wiadomość z przedszkola, staje w aptece przed półką z kilkunastoma opakowaniami i jednym pytaniem: co z tego naprawdę działa. Odpowiedź zmieniła się w ostatnich dwudziestu latach na tyle, że poradniki krążące w internecie zdążyły się zestarzeć. Poniżej to, co wynika z badań i z charakterystyk produktów leczniczych, a nie z powtarzanych nawzajem porad.

Permetryna czy dimetykon: co mówią badania

Permetryna to insektycyd z grupy pyretroidów, czyli neurotoksyna działająca na układ nerwowy wszy. Dimetykon to obojętny chemicznie olej silikonowy, który nie truje owada, tylko go unieruchamia fizycznie. Przez lata pierwszy wydawał się oczywiście mocniejszy. Problem w tym, że wesz głowowa zdążyła się do niego przystosować.

W badaniu z randomizacją i zaślepioną oceną (BMC Dermatology, 2019) autorzy zestawili to wprost: badania kliniczne prowadzone w Stanach Zjednoczonych trzy dekady wcześniej dawały dla pyretroidów odsetek wyleczeń 96 do 100 proc., podczas gdy nowsze badania z randomizacją wykazały skuteczność spadającą nawet do 25 proc. To nie jest różnica między preparatami, tylko różnica między tym samym preparatem wtedy i dziś.

W samym porównaniu head to head w tej pracy wyniki wyglądały tak:

Punkt kontrolnyDimetykonPreparat porównawczy z permetryną
Czas aplikacji10 minut45 minut
Dzień 1, po jednej aplikacji98 proc. wyleczeń84 proc. wyleczeń
Dzień 10, po dwóch aplikacjach100 proc.100 proc.

Zwróć uwagę na drugi wiersz od dołu i na pierwszy: dimetykon dał wyższy odsetek wyleczeń po jednej aplikacji, mimo że trzymano go na włosach cztery i pół raza krócej. Przy dziecku, które nie chce siedzieć w ręczniku, dziesięć minut kontra czterdzieści pięć to nie jest szczegół, tylko różnica między kuracją wykonaną poprawnie a wykonaną po łebkach.

Polska praktyka idzie zresztą w tę samą stronę: preparaty z dimetykonem i cyklometikonem stosuje się jako pierwsze, a preparaty z permetryną rezerwuje się na sytuację, w której leczenie dimetykonem zawiodło.

Dlaczego dimetykon nie może stracić skuteczności tak jak permetryna

To najciekawsza część i ona tłumaczy całą resztę. Insektycyd zabija wesz, wchodząc w reakcję z jej układem nerwowym. Każdy taki mechanizm da się obejść ewolucyjnie: wystarczy mutacja zmieniająca miejsce docelowe albo enzym rozkładający substancję, a osobniki, które ją mają, przeżywają kolejne kuracje i przekazują ją dalej. Dokładnie to stało się z pyretroidami na przestrzeni trzydziestu lat.

Dimetykon działa inaczej. Olej silikonowy przenika do układu oddechowego wszy w mniej niż minutę i całkowicie wypełnia tchawki doprowadzające tlen. Owad nie jest zatruwany, tylko uduszony i odwodniony. Nie ma tu receptora, który mógłby się zmienić, ani enzymu, który mógłby substancję rozłożyć, więc autorzy badań określają ryzyko rozwoju oporności na dimetykon jako mało prawdopodobne.

Praktyczny wniosek jest taki, że przy dimetykonie porażka kuracji prawie zawsze oznacza błąd wykonania, a nie oporność: za mało preparatu, pominięta okolica karku i za uszami, niepowtórzona druga aplikacja albo ponowne zarażenie w tym samym tygodniu. Przy permetrynie porażka może oznaczać jedno i drugie, i nie da się tego rozstrzygnąć z domu.

Wszy a gnidy: dlaczego jedna kuracja nie wystarcza

Gnidy to jaja wszy przyklejone do włosa tuż przy skórze głowy substancją, której nie zmywa zwykły szampon. I tu jest sedno sprawy, przez które ludzie uznają preparat za nieskuteczny, choć zadziałał: żaden dostępny preparat nie niszczy pewnie jaj. Zabija postacie ruchome, a z jaj, które przeżyły, po kilku dniach wykluwają się nowe wszy.

Dlatego kurację powtarza się po 7 do 10 dniach od pierwszej aplikacji. Termin nie jest przypadkowy: trafia w okno między wykluciem się nowego pokolenia a osiągnięciem przez nie dojrzałości i złożeniem kolejnych jaj. Powtórka wcześniej trafi w jaja, które jeszcze się nie wykluły, a więc chybi. Powtórka znacznie później trafi już po złożeniu następnej partii jaj i cykl zacznie się od nowa.

Do tego dochodzi mechaniczne wyczesywanie gęstym grzebieniem na mokrych, śliskich od odżywki włosach, co dwa do trzech dni przez około dwa tygodnie. To nudne i to działa, bo usuwa również te jaja, których preparat nie ruszył.

Czy na wszy potrzebna jest recepta

Nie i warto to powiedzieć wprost, zamiast sprzedawać teleporadę tam, gdzie nie jest potrzebna. Preparaty stosowane w wszawicy głowowej, zarówno dimetykon i cyklometikon, jak i preparaty z permetryną przeznaczone do zwalczania wszy, są w Polsce dostępne bez recepty. Idziesz do apteki, kupujesz, stosujesz zgodnie z ulotką i powtarzasz po 7 do 10 dniach.

Jedno rozróżnienie bywa mylące, więc dla porządku: permetryna w stężeniu 5 proc. w postaci kremu, który smaruje się na całe ciało, to lek na receptę, ale jego wskazaniem jest świerzb, a nie wszawica głowowa. To inny produkt, inne stężenie i inna choroba. Sam fakt, że gdzieś permetryna wymaga recepty, nie oznacza, że recepty wymaga preparat na wszy.

Iwermektyna na wszy: czego nie ma w charakterystyce produktu leczniczego

W sieci wraca porada, żeby przy opornej wszawicy sięgnąć po iwermektynę doustną. Sprawdziliśmy to u źródła, w charakterystyce produktu leczniczego zarejestrowanego w Polsce preparatu z iwermektyną 3 mg w Rejestrze Produktów Leczniczych. W punkcie 4.1, czyli wskazaniach do stosowania, wymienione są węgorczyca przewodu pokarmowego, mikrofilaremia w przebiegu onchocerkozy oraz świerzb. Wszawicy w tym punkcie nie ma.

To nie znaczy, że iwermektyna nie działa na wszy w piśmiennictwie światowym. Znaczy tyle, że w Polsce nie jest to zarejestrowane wskazanie tego leku, więc nie jest to coś, o co warto prosić na teleporadzie jako o rutynowe rozwiązanie. Przy prawidłowo wykonanej kuracji dimetykonem i wyczesywaniu potrzeba taka pojawia się rzadko.

Kiedy to nie są wszy i wtedy lekarz jest potrzebny

Uporczywy świąd głowy i ciała nie zawsze oznacza wszawicę, a dwie pomyłki zdarzają się na tyle często, że warto je znać.

Pierwsza to świerzb. Też swędzi, też dotyczy całych domów, ale świąd nasila się w nocy, zmiany są głównie na tułowiu, między palcami i w zgięciach, a nie na owłosionej skórze głowy, i to jest choroba, której nie wyleczysz preparatem z apteki: leczy ją permetryna 5 proc. na receptę. Jak odróżnić jedno od drugiego i dlaczego trzeba leczyć wszystkich domowników naraz, opisujemy w tekście o tym, jak rozpoznać i leczyć świerzb w domu, a warunki teleporady zebraliśmy na stronie o leczeniu świerzbu i recepcie na permetrynę.

Druga to wtórne zakażenie bakteryjne skóry po drapaniu. Jeżeli na karku albo za uszami pojawiają się sączące się nadżerki, miodowożółte strupy, zaczerwienienie szerzące się poza miejsce zadrapania albo powiększone węzły chłonne, to już nie jest problem doboru preparatu na wszy, tylko wskazanie do oceny lekarskiej i czasem do antybiotyku.

Przy okazji kończąc jeden domowy wątek: wesz głowowa jest pasożytem swoistym dla człowieka i nie przenosi się na psa ani kota, więc zwierzę domowe nie jest ani źródłem, ani rezerwuarem zakażenia. Pupil bywa jednak nosicielem własnych pasożytów, których człowiek nie leczy szamponem ze swojej apteki, i przy uporczywym drapaniu się zwierzaka warto po prostu umówić wizytę u weterynarza zamiast szukać wspólnej przyczyny tam, gdzie jej nie ma.

Czego nie robić

Ocet nie zabija wszy ani nie rozpuszcza kleju mocującego gnidy na tyle, żeby zastąpić wyczesywanie. Majonez, oliwa i folia na noc opierają się na tej samej intuicji co dimetykon, czyli na uduszeniu owada, ale bez kontroli nad tym, czy warstwa faktycznie wypełniła tchawki, i bez badań potwierdzających skuteczność. Nafta i preparaty owadobójcze przeznaczone do stosowania w pomieszczeniach są po prostu niebezpieczne na skórze głowy dziecka.

Nie ma też sensu golenie głowy ani wielogodzinne pranie wszystkiego, co jest w domu. Wesz oderwana od człowieka ginie w ciągu jednego do dwóch dni, więc wystarczy wyprać w wysokiej temperaturze pościel, ręczniki i ubrania z ostatnich dwóch dni oraz zabezpieczyć w szczelnym worku na dwa tygodnie to, czego wyprać się nie da. Reszta domu nie wymaga interwencji.

Najczęstsze pytania

Co jest skuteczniejsze na wszy: permetryna czy dimetykon?

W obecnych warunkach dimetykon. W badaniu z randomizacją dał 98 proc. wyleczeń po jednej dziesięciominutowej aplikacji wobec 84 proc. po preparacie z permetryną stosowanym przez 45 minut. Przewaga wynika z oporności: skuteczność pyretroidów spadła z 96 do 100 proc. sprzed trzech dekad nawet do 25 proc. w nowszych badaniach.

Czy preparaty na wszy są na receptę?

Nie. Preparaty stosowane w wszawicy głowowej, w tym dimetykon, cyklometikon i preparaty z permetryną przeznaczone do zwalczania wszy, są w Polsce dostępne bez recepty. Na receptę jest natomiast permetryna 5 proc. w kremie, ale to lek na świerzb, czyli inną chorobę i inny produkt.

Czy jedna kuracja wystarczy na wszy i gnidy?

Nie. Żaden preparat nie niszczy pewnie jaj, więc po pierwszej aplikacji z ocalałych gnid wykluwają się nowe wszy. Kurację trzeba powtórzyć po 7 do 10 dniach, żeby trafić w okres między wykluciem nowego pokolenia a złożeniem przez nie kolejnych jaj, i przez ten czas wyczesywać włosy gęstym grzebieniem.

Dlaczego preparat na wszy nie zadziałał?

Najczęstsze przyczyny to za mała ilość preparatu, pominięcie karku i okolic za uszami, brak drugiej aplikacji po 7 do 10 dniach oraz ponowne zarażenie od domownika, którego nie sprawdzono. Przy preparatach z permetryną dochodzi jeszcze oporność wszy, przy dimetykonie uznaje się ją za mało prawdopodobną.

Czy można zarazić się wszami od psa lub kota?

Nie. Wesz głowowa jest pasożytem swoistym dla człowieka i nie bytuje na psach ani kotach, więc zwierzę domowe nie przenosi wszawicy między ludźmi. Zwierzęta mają własne pasożyty zewnętrzne, które wymagają preparatów weterynaryjnych, a nie ludzkich preparatów przeciwwszawiczych.

Czy trzeba ogolić dziecku głowę przy wszawicy?

Nie. Prawidłowo wykonana kuracja preparatem plus wyczesywanie gęstym grzebieniem wystarczają, a golenie głowy jest dla dziecka obciążeniem bez uzasadnienia medycznego. Wesz oderwana od człowieka ginie w ciągu jednego do dwóch dni, więc nie utrzymuje się długo w otoczeniu.

Kiedy przy wszawicy zgłosić się do lekarza?

Gdy mimo dwóch prawidłowo wykonanych kuracji wszy wracają, gdy świąd nasila się nocą i obejmuje tułów oraz przestrzenie między palcami, co sugeruje świerzb, albo gdy po drapaniu pojawiają się sączące nadżerki, miodowożółte strupy i powiększone węzły chłonne, czyli objawy wtórnego zakażenia bakteryjnego skóry.

Ten artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady medycznej. W stanie nagłego zagrożenia życia dzwoń pod numer 112 lub 999. Jak przebiega teleporada w naszym serwisie, przeczytasz na stronie jak to działa.

Przejdź do poradników

Teleporady czasowo niedostępne. Trwa nabór lekarzy.